Historia wielkiego sir Alexa Fergusona i klątwy, którą zostawił na Old Trafford

0
102
sir Alex Ferguson historia sukcesów i fatum na Old Trafford

Sir Alex Ferguson to człowiek legenda. Trener legenda.

Przez wielu kibiców jak i ekspertów, piłkarze pokroju choćby Johna O’Shea nie nadawali się do gry na poziomie Manchesteu United, a mimo to sir Alex Ferguson potrafił z nich uczynić świetnych piłkarzy.

Kiedy w hitowym starciu Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt, posadził na ławce gwiazdę zespołu, Wayne’a Rooneya, komentatorzy zapowiadający mecz na Old Trafford nie wiedzieli jak to skomentować.

Mimo to – do momentu bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziego o wyrzuceniu z boiska Naniego, Manchester United dominował na boisku, a Cristiano Ronaldo (grający wtedy już w barwach Królewskich, nie istniał).

Co takiego wyjątkowego robił sir Alex Ferguson, że Manchester United pod jego wodzą był tak wielki jak nigdy wcześniej, i jak na razie nigdy później?

Początki Alexa Fergusona w Manchesterze wcale nie były kolorowe

Po zwolnieniu przez Manchester United, Atkinsona, stery objął Alex Ferguson. Człowiek, który miał w niedługim czasie, przejść do historii klubu.

Początki panowania Szkota na Old Trafford nie były jednak różowe, bo choć w drugim (dopiero jednak pierwszym w pełni rozegranym pod jego wodzą sezonie), United zdobyło wicemistrzostwo, to trzeci sezon był słaby i Manchester w lidze był dopiero jedenasty.

Media już zwalniały Szkota, ale triumf Czerwonych Diabłów w Pucharze Anglii pozwolił mu zachować posadę.

Rok później, Manchester United pokonał w Finale Pucharu Zdobywców Pucharów Barcelonę 2:1, oraz sięgnął po triumf w Superpucharze Europy, gdzie 1:0 wygrał z Crveną Zvezda Belgrad.

Jak się okazało, decyzja o tym by Fergusona nie zwalniać, okazała się kluczowa dla niemal najbliższych 30 lat w historii Manchesteru United.

Trener, który potrafił wyciągnąć 110% ze swoich piłkarzy

W ciągu 27 lat pracy na Old Trafford, sir Alex Ferguson między innymi 13 razy wygrywał Premier League, 5 razy sięgał po Puchar Anglii czy dwukrotnie wygrywał Ligę Mistrzów.

Nie ma takiego trenera, który wygrywałby co roku wszystkie trofea, a szczególnie przez tyle lat.

Kibice Manchesteru United nie mogą w żaden sposób narzekać na okres panowania Fergusona na Old Trafford.

To za jego panowania w klubie grała zdecydowana większość najlepszych zawodników w historii klubu: Ryan Giggs, Paul Scholes, Ruud van Nistelrooy, bracia Neville, Andy Cole, Dwight Yorke, Cristiano Ronaldo, Eric Cantona, David Beckham, Peter Schmeichel, Roy Keane.

Absolutnie wyjątkowe w sir Alexie Fergusonie było jednak to, że potrafił z graczy teoretycznie przeciętnych jak choćby – nieszczęśnik mojego artykułu – John O’Shea wyciągnąć znacznie więcej, niż ci piłkarze potrafili.

Przyznajmy to szczerze: wielu piłkarzy, którzy tworzyli niezwyciężony Manchester Fergusona, nie byli postrzegani jako wirtuozi futbolu, a w wielu innych zespołach niekoniecznie musieliby załapać się do podstawowego składu.

Tymczasem jednak, sir Alex Ferguson potrafił z nich wyciągnąć 110% możliwości (a może nawet i więcej!).

Szkot, doskonale również wykorzystywał niebywały talent takich piłkarzy jak Eric Cantona, David Beckham, Ryan Giggs czy Ruud van Nistelrooy: pod wodzą trenera z Glasgow, niemal wszyscy piłkarze do maksimum wykorzystywali swój potencjał i umiejętności.

Alex Ferguson miał nosa i dokonywał świetnych wyborów

Nie można mieć żadnych wątpliwości, że sir Alex Ferguson potrafił doskonale przygotować taktycznie swój zespół.

Przykładem jest choćby wspomniana już sytuacja z posadzeniem największej gwiazdy ówczesnego zespołu, Wayne’a Rooneya na ławce podczas hitowego starcia z Realem Madryt w Lidze Mistrzów.

Choć eksperci dziwili się takiemu ruchowi, Manchester United dominował na boisku, spychając Real do głębokiej defensywy.

Sir Alex Ferguson potrafił doskonale motywować swoich piłkarzy do każdego meczu.

Kiedy United grali w Premier League na Old Trafford, to częstokroć rywale przegrywali mecz jeszcze w tunelu prowadzącym na stadion.

Sama świadomość gry przeciwko Manchesterowi na jego boisku paraliżowała, a United dominowało od pierwszej minuty meczu.

Sir Alex Ferguson raz za razem podejmował świetne decyzje. Bo jak inaczej nazwać świetne wybory taktyczne czy zmiany, których dokonywał.

Przykład? Lepszego być nie może. Finał Ligi Mistrzów na Camp Nou, a Czerwone Diabły przegrywają z Bayernem Monachium.

Co robi Fergie? Wpuszcza na boisko najpierw Teddy’ego Sheringhama, a kwadrans później Ole Gunnara Solskjeara. Obaj piłkarze zdobywają gola w doliczonym czasie gry, United sięga po trofeum, Oliver Khan nie dowierza, a Samuel Kuffour bije pięścią w murawę.

Fergie Time to nie był przypadek

Manchester United pod wodzą sir Alexa Fergusona wielokrotnie zdobywał mistrzostwo Anglii, ale to co było charakterystyczne dla jego drużyny to walka do końca.

Ten moment, nazwany później Fergie Time przeszedł do historii piłki. Czerwone Diabły seryjnie wyrywały zwycięstwo lub co najmniej remis, strzelając bramki w doliczonym czasie gry.

Punkty, które dawały Mistrzostwo, ale także w Fergie Time padały bramki, jak choćby te ze wspomnianego powyżej finału Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi.

A to wszystko, zostało naznaczone przez los, już na początku przygody Alexa Fergusona z Manchesterem.

Pierwsze Mistrzostwo Anglii, jakie Szkot zdobył z klubem z Old Trafford zostało zapewnione przez gol Steve’a Brucce’a w meczu przeciwko Sheffield Wednesday.

Los zagrał również na nosie Fergusona w ten sam, okrutny sposób, kiedy to w sezonie 2011/12, wraz ze swoimi piłkarzami praktycznie świętował mistrzostwo po ostatnim gwizdku sędziego, kiedy to jednak dwa gole rywala zza miedzy (Dżeko i Aguero), dały tytuł Manchesterowi City. Tytuł, zdobyty podczas, nomen omen, doliczonego czasu gry.

Co by jednak nie mówić, Ferguson potrafił tak doskonale zmotywować swoich piłkarzy, że ci byli gotowi walczyć do upadłego i wielokrotnie odmieniali losu meczu w doliczonym czasie gry. A taka umiejętność poderwania piłkarzy do gry to złota cecha, najlepszych trenerów.

Midas ze Szkocji, który stworzył potęgę na Old Trafford

Wiele można mówić o karierze Sir Alexa Fergusona na Old Trafford. Wspomnienia genialnych meczów, zdobyte trofea, ukształtowanie grona świetnych piłkarzy.

Czego Alex Ferguson się nie dotknął, to zamieniał w złoto.

I bez znaczenia czy byli to gracze dobrzy, ale o umiarkowanym talencie, czy też posunięcia taktyczne przed najważniejszymi spotkaniami.

Czasami odnieść można było wrażenie, że Szkot albo potrafi przewidywać przyszłość, albo ma niebywałe szczęście do podejmowanych przez siebie decyzji.

Ale kiedy szczęście sprzyja Ci przez kilkanaście lat pracy w tak wymagającym klubie jakim jest Manchester United, to już przestaje być szczęściem, a staje się zasłużoną nagrodą za Twój talent.

Bez wątpienia, Sir Alex Ferguson był absolutnie najlepszym trenerem w historii Manchesteru United i jak pokazuje „czas po”, status ten może utrzymać się jeszcze przez wiele lat.

Klątwa na Old Trafford po odejściu sir Alexa Fergusona

Dla klubu, który przez 27 lat miał w szeregach tak genialnego menadżera jak Ferguson, nowa sytuacja, kiedy trzeba poszukać zastępstwa może być co najmniej kłopotliwa.

Ale ten moment, choć długo odwlekany przez samego Szkota, prędzej czy później musiał nastąpić.

A kiedy już na światło dzienne gruchnęła wiadomość, że Sir Alex Ferguson już nigdy nie poprowadzi Manchesteru United, kibice zaczęli obawiać się co dalej?

I były to obawy uzasadnione.

Na stanowisku menadżera zatrudniono Davida Moyesa, który z Evertonem radził sobie całkiem dobrze. Jak się jednak potem okazało, drużyna z Liverpoolu wyznaczyła maksymalny rozmiar kapelusza, który Szkot mógł spokojnie przymierzyć.

22 kwietnia 2014 roku, niecały rok po objęciu funkcji menadżera Czerwonych Diabłów, Moyes został zwolniony. W klubie, w którym nikt nie zwolnił poprzedniego trenera, przez 27 lat!

Ale jak inaczej można było postąpić skoro ten sam Manchester, który jeszcze do niedawna seryjnie zdobywał Mistrzostwo Anglii i bił się w Lidze Mistrzów, zajmuje siódmą pozycję w Premier League i nawet nie kwalifikuje się do Ligi Europy?

Kolejnym menadżerem został Holender, Louis van Gaal, który prowadził United przez dwa sezony. W pierwszym z nich wynik był „akceptowalny”, bowiem drużyna z Old Trafford nie tylko zajęła czwarte miejsce, ale poprawiła również swoją grę.

Piąte miejsce w sezonie 2015/16, odpadnięcie z Ligi Mistrzów w fazie grupowej (!), a także porażka z Liverpoolem w Lidze Europy przelały jednak czarę goryczy.

Van Gaal również nie dał rady na Old Trafford.

Czarne chmury miał rozwiać The Special One. Trener od wygrywania wszystkiego co w piłce najważniejsze.

To właśnie Jose Mourinho został namaszczony przez samego Sir Alexa Fergusona na swojego następcę.

I tylko ze względu na angaż – wcześniej w Realu, a później Chelsea, nie objął Manchesteru United, bezpośrednio po rezygnacji Sir Alexa Fergusona.

Ale również on, sam Jose Mourinho, nie potrafi udźwignąć brzemienia kontynuacji pracy Sir Alexa Fergusona.

Manchester United pod wodzą Portugalczyka notuje niezadowalające wyniki (choć sezon 2017/18 zakończył jako wicemistrz Anglii). Być może nie było by w tym nic złego, gdyby nie rekordowa strata do Mistrza (którym co gorsza dla kibiców United, został lokalny rywal City). Do gustu w tamtym sezonie nie mogła również przypaść kibicom porażka w dwumeczu Ligi Mistrzów z Sevillą, kiedy to wydawało się, że po bardzo szczęśliwym remisie na wyjeździe, United u siebie wywalczy awans.

Przerażającym faktem dla kibiców Czerwonych Diabłów, jest jednak styl gry Manchesteru. Ten za nic nie przypomina najlepszych czasów Sir Alexa Fergusona.

Manchester United gra nudny, defensywny, schematyczny i bardzo wolny futbol.

Czerwone Diabły Mourinho już nie zjadają swoich rywali w tunelu, nie tłamszą przeciwników na własnej ich połowie, zamykając w śmiertelnym klinczu.

Nawet Paul Pogba, który niedawno świętował Mistrzostwo Świata z Francją, przebojowy Alexis Sanchez, skuteczny jak diabli Romelu Lukaku nie prezentują w barwach Manchesteru United choćby połowy swoich możliwości.

Skłócony ze wszystkim, w tym z bardzo utalentowanym Markusem Raschfordem czy Anthonym Martialem, Jose Mourinho, zdaje się już nie być The Special One. Portugalczyk wygląda na człowieka, któremu futbol przestał sprawiać radość.

I niestety dla kibiców tego wielkiego klubu, powrót do zasłużonego miejsca, w czołówce Premier League, jak i europejskiej piłki, jest dalej niż bliżej.

Czy to klątwa Fergusona, czy może złe wybory władz United co do menadżerów, zdecydujcie sami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here