Dlaczego Barcelona powinna zwolnić Valverde jeszcze dzisiaj?

1
1009
Barcelona powinna zwolnić Valverde

Po zakończeniu przygody z Luisem Enrique, stery na ławce trenerskiej Dumy Katalonii objął Ernesto Valverde.

Bask bardzo źle rozpoczął przygodę z Barceloną, bo od sromotnej porażki w Superpucharze Hiszpanii, co gorsza z Realem Madryt.

Potem było znacznie lepiej, bo Barca przebrnęła przez sezon ligowy niemal niepokonana (jedynie na finiszu rozgrywek, kiedy Barcelona zapewniła sobie już tytuł, przegrała z Levante).

Kibicom Barcy najbardziej zapadła jednak w pamięć katastrofa w Rzymie, kiedy to niespodziewanie AS Roma wyeliminowała ich ukochany klub z Ligi Mistrzów.

Start nowego sezonu miał być początkiem marszu po wygraną w Champions League, ale ostatnie wydarzenia z La Ligi dają sygnał alarmowy w Katalonii.

I choć niektórzy będą wstrzymywać się przed pochopnymi ruchami, moim zdaniem Barcelona powinna czym prędzej zwolnić Valverde.

Alarmujące porażki i potknięcia Barcelony

Tylko jedna porażka końcem sezonu ligowego 2017/18 oraz przekonujący triumf i przewaga punktowa nad Realem była dla Barcelony jak bardzo smaczny obiad.

W deserze pod nazwą Liga Mistrzów 2017/18 znalazła się jednak wyjątkowo gorzka łyżka dziegciu, która pod postacią AS Romy mocno popsuła atmosferę w Katalonii.

Ernesto Valverde usprawiedliwiał tamtą porażkę niewytłumaczalnym festiwalem błędów i fatalną dyspozycją dnia.

Zdarza się? Zdarza się. Choć nie powinno.

Już drużyna Luisa Enrique potrafiła zagrać jak pół-amatorzy w meczu Ligi Mistrzów z PSG i przegrać 4:0, spacerując obok meczu.

Rewanżowy mecz z AS Romą był niemal kopią tamtego wydarzenia, z tymże to Barcelona tym razem traciła zaliczkę z pierwszego spotkania.

I tu należy zastanowić się czy to wina Valverde (a wcześniej Enrique) w kwestii przygotowania mentalnego i taktycznego, czy może piłkarzom Barcelony brakuje ambicji?

Co było, a nie jest, nie piszę się w rejestr.

Z tym przekonaniem, wzmocniona kilkoma transferami i szumnymi zapowiedziami o triumfie w Lidze Mistrzów, drużyna Valverde rozpoczęła sezon 2018/19.

Na pierwsze potknięcia nie trzeba było czekać, bowiem najpierw w meczu na Camp Nou, po fatalnym zachowaniu i czerwonej kartce Clementa Lengleta, Barca ratował remis z Gironą (2:2), ale gorsze dopiero miało nadejść.

Mecz 26 września z Leganes. Drużyną w rozsypce, która bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej zamykała ligową tabelę.

Mimo prowadzenia 0:1 po golu Coutinho, Barcelona przegrała 2:1, tracąc dwa gole w dwie minuty, popełniając przy tym skandaliczne błędy, których autorem był przede wszystkim Gerard Pique.

Ale nie utrata 5 punktów w meczu ze słabszymi rywalami jest najbardziej alarmująca.

Barcelona Valverde utraciła swój styl gry

Wyniki tamtego sezonu bronią Valverde, bo przecież Barca wygrała La Ligę, prezentując w niej skuteczny futbol.

Problem polega jednak na tym, że taki klub jak Barcelona ma nie tylko wygrywać, ale także robić to w odpowiednim stylu.

A styl i tak zwane DNA, to akurat w przypadku Barcy znak rozpoznawczy.

Tiki-taka, szybka wymiana piłek, bardzo wysoki i agresywny pressing, ofensywna i nie tylko efektywna, ale efektowna gra.

Czy nie tak widzi Barcę każdy jej kibic?

Pewnie, że każdy chciałby tak grać, ale akurat Barca narzuca sobie takie standardy i się tego od niej wymaga.

A mając w składzie piłkarzy pokroju Messiego, Coutinho, Dembele czy innych wirtuozów techniki, nie powinna mieć z tym żadnego problemu.

Tak jednak się nie dzieje.

Odkąd drużynę przejął Ernesto Valverde, styl gry Barcelony jest… nijaki.

Wpierw Bask zdecydował się na bardzo nietypowe w kontekście Dumy Katalonii rozwiązanie, bo przejście na system 4-4-2, którego nie mamy prawa kojarzyć z Barceloną.

Ale nawet powrót do 4-3-3 w sezonie 2018/19, nie przyniósł powrotu do skutecznej i efektownej gry Barcelony.

Drużynie brakuje werwy, ofensywnej gry, szybkiej wymiany piłki i porywających akcji.

Barcelona gra nudny, schematyczny, a wręcz flegmatyczny jak nigdy futbol.

Drużynę, którą przez lata wszyscy podziwiali za jej magiczną grę, którą każdy chciał naśladować, dziś możemy nazwać kompletnie bezpłciową i pozbawioną jakiegokolwiek charakteru.

Barca zatraciła swój styl, dziś nie ma go praktycznie w ogóle.

Opiera się o indywidualne pomysły Messiego, szarpnięcia Coutinho czy walkę Suareza. Ale nie ma w tym ani pomysłu, ani powtarzalności, co spisać można tylko na karb Valverde.

Valverde nie potrafi motywować piłkarzy i reagować na wydarzenia

Jeżeli Messi i spółka grają na swoim normalnym poziomie i chce im się biegać, to Barcelona raczej nie ma problemu z wygrywaniem swoich meczy.

Ale czy przy takiej różnicy sportowej jaka jest na linii Barcelona a większość klubów La Ligi, mogłoby być inaczej?

To co powinno martwić kibiców Barcelony, to fakt, że Valverde nie potrafi zmotywować piłkarzy do walki na 100% przeciwko takim rywalom jak Leganes.

Ktoś powie, że nic w tym dziwnego, bo czy Messiemu lub Suarezowi łatwo odnaleźć motywację do gry przeciwko takim rywalom?

Pewnie nie, ale Barca miała podobne problemy w meczach na szczycie, jak choćby w starciu Ligi Mistrzów z AS Romą w poprzednim sezonie.

Problem Barcy (i Valverde) pojawia się wtedy kiedy drużynie nie idzie.

Wtedy gołym okiem widać, że Bask prowadzący klub z Katalonii nie potrafi reagować na takie wydarzenia, nie ma pomysłu i planu B na odwrócenie sytuacji boiskowej.

Flegmatyczna Barcelona Valverde nie może się podobać

Kibice Barcy, którzy są fanami tego zespołu, zapewne pokochali go za ofensywną, pełną pasji i zaangażowania grę.

Tej niestety w drużynie prowadzonej przez Ernesto Valverde jest jak na lekarstwo.

Flegmatyczny styl gry, będący odwzorowaniem niezwykle anemicznego w swych reakcjach trenera nie może się nikomu podobać.

Wystarczy spojrzeć na suche statystyki gry Barcy. Zdecydowana większość bramek pada w drugich połowach, kiedy to Barca „musi” przycisnąć, a przeciwnik jest już zmęczony bieganiem za piłką i znużony oglądaniem gry w stylu miliona podań, z których nic nie wynika.

Barca nie potrafi przycisnąć rywala i zamknąć na własnej połowie, jak to robiła choćby za czasów Pepa Guardioli.

Brak ambicji piłkarzy przyczyną słabej gry?

Ten kto oglądał mecz z Leganes, mógł przecierać oczy ze zdumienia. Barca nie tylko straciła dwie frajerskie bramki, ale co gorsze nie zrobiła nic by znów wyjść na prowadzenie.

Choć do końca meczu pozostało ponad pół godziny gry, to Mistrz Hiszpanii stworzył sobie jedną dogodną sytuację do strzelenia gola (strzał Philippe Coutinho z 80 minuty meczu!).

I czy można mieć pretensje do Valverde, że Messiemu nie chce się biegać za piłką w starciu z Leganes? Nie.

Ale jeśli na ławce rezerwowych masz walczaka jakim jest Arturo Vidal, Arthura czy Malcoma, piłkarzy którzy przyszli do klubu przed sezonem i aż palą się do gry, to dlaczego nie zastąpią w takim meczu Busquetsa, który z Barcą wygrał już wszystko i w ostatnim czasie gra za nazwisko lub bezproduktywnego i zmęczonego graniem co 3 dni, Rakiticia?

Czy Barcelona zwolni Valverde?

Mimo stylu prezentowanego przez drużynę Valverde, który bardzo odbiega od wymagań i standardu Barcelony, nie wydaje się, żeby zarząd klubu rozważał zwolnienie Baska.

Ostatnimi czasy było słychać pogłoski o tym, że klub planuje przedłużenie umowy z Valverde!

Zapewne zarząd klubu da sobie czas na to by zaobserwować jak drużyna zareaguje po dwóch wpadkach na przestrzeni kilku dni.

Trudno jest negatywnie naznaczać przyszłość Barcelony w tym sezonie po zaledwie dwóch potknięciach kiedy sezon dopiero co się rozpoczął.

Prawdą jest jednak, że Barcelona pod wodzą Ernesto Valverde, nie jest już potworem, który pożera przeciwników.

Duma Katalonii zatraciła swój charakterystyczny ofensywny styl gry, brakuje w niej magii, kreatywności a także pasji do wygrywania, którą zaszczepić w zawodnikach powinien trener zespołu.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here