Fortuna brutalnie odegrała się na Lopeteguim i Realu Madryt

0
127
problemy Lopeteguiego w Realu Madryt

Los raz daje, a innym razem zabiera. I nikt inny nie przekonuje się o tym tak wybitnie jak Real Madryt.

Klub, któremu na przestrzeni ostatnich lat sprzyjało szczęście z niemal każdej strony. Mogli grać gorzej, mogli nie mieć wielkiego pomysłu taktycznego na mecz, a na końcu zdobywali Ligę Mistrzów. I to trzy razy.

Dziś nie mają już na ławce Zinedine Zidana, a w ataku nie biega Cristiano Ronaldo.

Sytuację miał ratować Juan Lopetegui, który już szykował się do pierwszego występu La Furja Roja na Mundialu (która to pod jego wodzą nie przegrała żadnego meczu i choćby rozbiła Argentynę 6-1), aż tu nagle hiszpańskiej federacji sprzątnął go Florentino Perez.

Jak miało się okazać z początkiem sezonu 2018/19, los postanowił okrutnie zemścić się na Królewskich za tę nieczystą zagrywkę i zesłać plagi egipskie na klub z Madrytu.

Nie od dziś wiadomo, że stając się trenerem klubu, który w ostatnich latach osiągnął sukcesy, nie jest łatwo kontynuować zwycięską passę.

Najedzenie się sukcesami i trofeami ma wymierny wpływ na piłkarzy. A jeśli mówimy o klubie, który nie tylko jako pierwszy w historii obronił trofeum Ligi Mistrzów, ale wygrał ją trzy razy z rzędu, to wydaj się, że zadanie kontynuacji pracy po Zinedine Zidanie musiało być ogromnym wyzwaniem.

Juan Lopetegui postanowił podjąć rękawice, ale jak na razie znajduje się w głębokiej defensywie, po tym jak los zepchnął go do narożnika i niemiłosiernie okłada z każdej strony. Co czeka Hiszpana i drużynę Królewskich?

Siedem tłustych lat Realu Madryt

Wprawdzie w przypowieści mowa o siedmiu latach tłustych i siedmiu chudych co niekoniecznie jeden do jednego odwzorowuje ostatnie lata w Realu, ale sama alegoria pokazuje jak nikczemnym przyjacielem może być futbol. Fortuna raz daje, a raz zabiera. I przekonuje się o tym Real Madryt.

Klub, który po tym jak został objęty przez Zinedina Zidana nie był na najlepszej pozycji w La Lidze, a także miał przede wszystkim problemy z efektowną grą.

I choć mało osób wierzyło we Francuza, który jak do tego momentu prowadził „tylko” drużynę rezerw Realu Madryt, szybko okazało się, że stał się on madryckim odpowiednikiem Pepa Guardioli.

Być może Los Blancos pod wodzą francuskiego trenera nie byli najlepiej przygotowaną taktycznie drużyną i w kluczowych momentach raz po raz sprzyjało im szczęście, ale na pewno trzeba im oddać, że byli najlepiej na świecie przygotowani mentalnie do walki o najważniejsze klubowe trofea.

A jak przygotowanie mentalne wpływa na drużynę składającą się z gwiazd takich jak Cristiano Ronaldo, Karim Benzema, Toni Kross, Gareth Bale czy Luka Modrić mogliśmy się przekonać w chwili gdy Real trzeci raz z rzędu cieszył się ze zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

W drodze po te trzy zwycięstwa były błędy sędziów, przeciwników, a także Realowi dopisywało niejednokrotnie szczęście. Ale oddajmy nomen omen, Królewskim co królewskie i pogratulujmy zapisania się w historii klubowej piłki.

Lopetegui inicjatorem siedmiu chudych lat?

Gdy na światło dzienne wyszła wiadomość, o tym że Zinedine Zidane postanowił zrezygnować z prowadzenia Realu Madryt, wielu zastanawiało się co jest tego powodem.

Być może Francuz był zmęczony presją, być może czuł, że więcej z Realem już nie ugra, a pewna epoka dobiega końca.

Miał prawo odejść, a klub – po tym co Francuz dla niego zrobił nie tylko jako trener, ale i piłkarz, musiał się na to zgodzić.

Florentino Perez rozpoczął gorączkowe poszukiwania nowego trenera, ale nie był to koniec problemów w stolicy Hiszpanii. Z klubem pożegnał się CR7, bez wątpienia jego najbardziej kluczowy zawodnik.

Sternik Królewskich postanowił zagrać va banque i na kilka dni przed pierwszym meczem Hiszpanii na Mundialu 2018 w Rosji, postanowił publicznie ogłosić zakontraktowanie… szkoleniowca La Furji Rojy.

Efekt mógł być tylko jeden, a skończyło się na tym, że Juan Lopetegui w trybie natychmiastowym został zwolniony z pełnionej przez siebie funkcji. Dla Hiszpanii zakończyło się to katastrofą, ponieważ po bardzo mizernej grze pod wodzą Fernando Hierro, jedni z głównych faworytów do gry o medale, odpadli po karnych z Rosją.

Dla Realu Madryt liczyło się jednak tylko i wyłącznie dobro klubu, a te zapewnić miał Lopetegui, który z reprezentacją osiągał naprawdę świetne wyniki. Udało się m.in. wyeliminować Włochów z gry na MŚ, a także nie przegrać żadnego meczu czy pokonać Argentynę 6:1 w meczu towarzyskim.

Hiszpan zdawał się świetnym kandydatem do prowadzenia Realu Madryt i kontynuowania zwycięskiej i historycznej serii w Lidze Mistrzów, a także zdetronizowania Barcelony na krajowym podwórku.

Z początkiem sezonu 2018/19 okazuje się jednak, że Juan Lopetegui nie radzi sobie w klubowej piłce. Wcześniej, gdy prowadził Porto nie odniósł z tym klubem zwycięstw, bo choć m.in. udało mu się zakwalifikować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, to poległ tam bardzo wysoko bo 1:6 w dwumeczu z Bayernem Monachium. Na krajowym podwórku Lopetegui z Porto nie ugrał żadnego mistrzostwa, zdobywając co najwyżej drugą pozycję w lidze.

Chociaż za nami dopiero kilka kolejek La Ligi, a także dwie Ligi Mistrzów, Hiszpan jest o krok od zwolnienia ze swojej posady. Real Madryt pod jego wodzą nijak nie przypomina drużyny Zinedine Zidana, choć oczywiście brakuje w niej Cristiano Ronaldo. Absencja Portugalczyka nie może jednak usprawiedliwiać tak kiepskiej formy Los Blancos, którzy po raz pierwszy od dawien dawna, nie strzelili gola w czterech kolejnych spotkaniach (!), w tym czasie m.in. przegrywając z Deportivo Alaves czy CSKA Moskwa (1:0 w obu meczach).

Juan Lopetegui o krok od zwolenienia

Słaba forma zdarza się każdemu, co zresztą opisałem w artykule na temat Bayernu Monachium i jego problemach z Niko Kovacem.

Problem Realu Madryt, a szczególnie Juana Lopeteguiego jest równie drastyczny. Bo o ile kibice mogą przymknąć oko na to gdy drużyna słabiej spisuje się na przestrzeni meczu czy dwóch, o tyle kibice jak i zarząd Los Blancos na pewno nie będzie długo tolerować takich wpadek jak z Deportivo Alaves czy CSKA Moskwa w Lidze Mistrzów.

Real Madryt, podobnie jak każdy inny klub może od czasu do czasu stracić punkty. Co innego jest jednak przegrać lub zremisować gdy rywal gra wybitnie, a czym innym jest kompletny brak pomysłu na grę, dezorganizacja, słabe przygotowanie fizyczne i mentalne piłkarzy.

Każdy wie, że w Realu nie ma już Ronaldo, ale przecież w tym klubie gra wielu innych piłkarzy, często uznawanych za o ile nie najlepszych na swojej pozycji, to zaliczających się do najściślejszej czołówki. Sergio Ramos nie strzela goli w 90. minucie, Raphael Varane popełnia głupie błędy, Toni Kross nie gra na stuprocentowej dokładności podań, a Luka Modrić nie ciągnie gry całego zespołu.

Wszyscy piłkarze sprawiają wrażenie jak gdyby stracili swoją magię. Coś co odróżniało ich od innych wielkich piłkarzy. W zespole brakuje dobrego przygotowania fizycznego, ale przede wszystkim mentalnego.

Real stracił gen zwycięzcy, tę charakterystyczną determinację i wiarę w siebie. Przygotowanie mentalne, które okazywało się kluczem do zwycięstwa w najważniejszych momentach, przeciwko najtrudniejszym rywalom.

Rzekomo Juan Lopetegui ma utrzymać swoją pozycję co najmniej do El Clasico, które już 28 listopada, niedługo po powrocie piłkarzy z przerwy reprezentacyjnej.

Jeśli Hiszpan na szybko nie poprawi gry Realu, a starcie na Camp Nou zakończy się lekcją futbolu, będzie to zapewne ostatni występ Lopeteguiego na ławce trenerskiej Los Blancos.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here