Liverpool zawodzi kibiców w kolejnym już sezonie?!

0
322
Liverpool Klopp nieskuteczność wpadki

Blisko dwie dekady Liverpool i jego kibice czekają na triumf w Premier League. I choć fani The Reds mogą być dumni z dwóch finałów Ligi Mistrzów (w tym jednego wygranego) to od tego czasu minęło 10 lat. Dekada, w trakcie której Liverpool miał wrócić na szczyt angielskiej i europejskiej piłki.

Liverpool miał (ma) odmienić Jurgen Klopp

Po niezbyt udanych przygodach Liverpoolu z takimi menadżerami jak Brendan Rodgers, władze The Reds wreszcie zatrudniły na ławkę rezerwowych człowieka z prawdziwego topu, czyli Jurgena Kloppa. Niemiec, który stworzył bestię w Dortmundzie, miał powtórzyć swój wyczyn na Anfield Road, a swą pracę zaczął w roku 2015.

Trudno odmówić charyzmatycznego szkoleniowcowi by Liverpool pod jego wodzą się nie zmienił. Z drużyny przeciętnej, nijakiej, wreszcie zyskał wigor, animusz a przede wszystkim swój własny styl i pomysł na grę. Opiera się on na wysokim pressingu, wybieganiu, ale przede wszystkim na błyskawicznych skrzydłowych, którzy mają siać popłoch w defensywie rywala.

Ten pomysł na grę, który zaszczepił Jurgen Klopp wydaje się nie tylko być dobrym, ale i coraz lepiej działać. Trudno było oczekiwać od niemieckiego trenera by Liverpool przeszedł drastyczną metamorfozę z dnia na dzień, ale gołym okiem widać, że The Reds grają inaczej niż jeszcze dwa lata temu, mają swój styl i pomysł na grę.

Liverpool razi nieskutecznością

Bardzo atrakcyjna, ofensywa gra Liverpoolu może podobać się kibicom. Zespół niemal w każdym spotkaniu tworzy sobie multum szans, których jednak… nie wykorzystuje. I to jest jeden z głównych powodów, dla których The Reds nie znajduje się na szczycie tabeli Premier League, a w Lidze Mistrzów mimo słabej grupy nie zaczęła najlepiej (1:1 z Sevillą i 1:1 ze Spartakiem Moskwa).

Wystarczy przejrzeć statystyki kilku ostatnich spotkań Liverpoolu, żeby dojść do wniosku
z jak ogromnym problemem nieskuteczności borykają się piłkarze Jurgena Kloppa.

Tylko w trakcie ostatnich 6 spotkań, wykreowali sobie oni 134 (!) sytuacje bramkowe,
z czego oddali 41 celnych strzałów, zdobywając przy tym 12 goli. Trudno powiedzieć by były to statystyki skutecznego zespołu, który może walczyć o najwyższe cele. Jednak ten problem byłby niczym wielkim, gdyby…

Liverpool i obrona rodem z ligowego średniaka

…Gdyby Liverpool dysponował lepszą obroną. Można mieć wiele sytuacji bramkowych, nie być wyjątkowo skutecznym, ale i tak wygrywać mecze. Niemal w każdym Liverpool zdobywa bramkę, więc mógłby z łatwością sięgać po 3 punkty, gdyby tak głupio i tak często nie tracił bramek. Szczególnie gdy rywal nie jest z najwyższej półki.

Spartak Moskwa, Newcastle czy Burnley to drużyny nie najgorsze, ale jednak znajdujące się z dala od aspiracji The Reds. Jeśli drużyna z Anfield naprawdę chce zdobywać trofea
i włączyć się do walki z Manchesterem City, Manchesterem United i Chelsea o mistrzostwo to nie może tak głupio tracić punktów jak dotychczas.

Ale czego oczekiwać od Liverpoolu skoro bramki strzegą popełniający multum błędów Loris Karius, Simon Mignolet, a blok obronny tworzą tacy piłkarze jak Ragnar Klavan czy Joel Matip. Piłkarze nieźli, ale nie na standardy Liverpoolu. Jak porównywać takich defensorów choćby z Otamendim, Kompanym, Stonesem, Mangalą czy Davidem Luizem, Garrym Cahilem, Cesarem Azpillicuetą czy Erickiem Bailly, Philem Jonsem, Chrisem Smallingiem czy Vincentem Lindelofem?!

Liverpool gra atrakcyjnie, ale co z tego?

Drużyna Liverpoolu imponuje ofensywnym nastawieniem i bezkompromisową grą. Świetnym przykładem filozofii futbolu tego klubu pod wodzą Jurgena Kloppa był mecz
z Manchesterem City. Choć przegrany 5:0, to jednak udowodnił, że Liverpool zawsze gra ofensywnie i o zwycięstwo. A skąd wzięła się ta porażka. Ano z głupiej (niesłusznej?!) czerwonej kartki dla Sadio Mane. Do tego momentu to Liverpool, grający na wyjeździe był zespołem lepszym, sprawiającym ogromne kłopoty City Guardioli.

Ale o ile wpadkę, tak naprawdę jedną przegraną, z wielkim rywalem na jego boisku można przełknąć, tak notorycznie powtarzających się wpadek jak remisy ze Spartakiem, Newcastle czy straty punktów na swoim stadionie z Burnley, Sevillą powodują, że drużyna Kloppa skutecznie, i na własne życzenie eliminuje się z walki o trofea.

Liverpool i ogromna konkurencja w Premier League

Oczywiście nie można nie zauważyć, że konkurencja w Premier League czy Lidze Mistrzów jest ogromna, a drużyna z Anfield nie jest jedyną, która chce sięgać po najwyższe cele. Konkurenci w postaci choćby drużyn z Manchesteru czy Londynu wydają ogromne, większe od Liverpoolu pieniądze na transfery, dlatego też nie jest łatwo ich pokonać.

Co jednak zaskakujące klub z Anfield wydawał w ostatnich latach ogromne pieniądzen a transfery. Problem jednak w tym, że zostały one roztrwonione pieniądze na nieudane transfery, co zobrazował ranking 10 klubów, które wydały najwięcej na transfery. Spore sumy jakie płacił klub na przeciętnych zawodników, dopełnił obraz przeciętnych trenerów zasiadających na ławce trenerskiej zespołu.

Co potrzebuje Liverpool by sięgnąć po trofea?!

Być może udanych, lepszych transferów. Przykładem takiego transferu może być Naby Keita, który trafi na Anfield od sezonu 2018/19. Gwiazdor RB Lipsk będzie kosztował blisko 75 milionów euro, ale jego potencjał jest ogromny.

Być może, po prostu czasu? Jurgen Klopp udowodnił, że krok po kroku, mecz po meczu, Liverpool nabiera charakteru, prezentuje się lepiej, rozwija się. Nie jest ciężko dostrzec ogromną zmianę jakiej ulegli piłkarze The Reds w czasie – jak na razie krótkiego panowania Niemca na ławce szkoleniowej. Kibicom może się podobać styl gry i filozofia futbolu wyznawana przez Kloppa, a jeśli do tego uda się dołożyć lepszych defensorów
i skuteczniejszą grę w ofensywie, ten zasłużony dla angielskiej klub, może wreszcie wrócić na pożądane przez siebie miejsce.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here