Wpadki transferowe FC Barcelony: piłkarze jacy nie powinni grać w klubie

0
446
wpadki transferowe FC Barcelony

Patrząc na to jak obecny zarząd, swoimi nieudanymi decyzjami nie sposób, nie wspomnieć jakie wpadki transferowe FC Barcelony mogli obserwować kibice tego klubu przez ostatnie lata.

Wielka Barcelona zdominowała swego czasu świat futbolu, wygrywając wszystko co było do wygrania. Robiąc to w iście niepowtarzalnym stylu. Było to możliwe dzięki wspaniałemu pokoleniu wychowanków z La Masii i przede wszystkim Leo Messiemu, najlepszemu piłkarzowi w historii futbolu.

Wpadki transferowe FC Barcelony – z nimi nawet Messi sobie nie poradzi

Jeśli ciężki wóz zaczyna zjeżdżać w dół to trzeba silnego człowieka, który będzie go w stanie zatrzymać. Takim przez lata okazywał się genialny Argentyńczyk, który ciągnął za uszy zespół, który był niszczony przez destrukcyjne decyzje zarządu klubu.

Prezydent Bartomeu, którego dymisji domaga się coraz szersze grono kibiców Barcy, doprowadził do tego, że z klubu odeszli Pep Guardiola, Dani Alves, bez trudu pożegnano się z Xavim, do PSG trafił Neymar, a Barca za bezcen oddawała takich zawodników jak David Villa.

Wpadki transferowe FC Barcelony to nie tylko pozyskiwanie zawodników, którzy byli niewspółmierni drodzy w stosunku do swoich umiejętności, ale też utrata zdolnych wychowanków, nieumiejętność wykorzystania potencjału La Masii, brak pozbycia się zawodników niepotrzebnych czy sprzedaż dobrych i utalentowanych zawodników za grosze.

Nawet mając w zespole piłkarza galaktycznego, jakim jest Leo Messi, FC Barcelona nie będzie w stanie dalej wygrywać i rywalizować np. z Realem, ponieważ sam jeden Argentyńczyk nie może zwyciężać meczu za meczem.

Wpadki transferowe FC Barcelony: fatalne negocjacje

Mylić się w kwestii transferów może każdy klub, szczególnie kiedy zdarza się pozyskiwać piłkarzy obdarzonych talentem, jeszcze nie do końca ukształtowanych. Poza tym nie sposób przewidzieć czy zawodnik, który świetnie gra w Ligue1 albo holenderskiej Eredivisie będzie równie dobry w La Lidze.

I nikt z kibiców Barcy nie może zarzucać władzom, że niektórzy z pozyskanych zawodników na Camp Nou się nie sprawdzili, bo takie sytuacje dotyczą każdego klubu.

Każdy jednak z kibiców Dumy Katalonii może zarzucać władzom klubu nieumiejętność sprzedaży zawodników za odpowiednią kwotę. Sama gra w Barcelonie powinna podnosić wartość piłkarza, a tymczasem Marc Bartra, dobry zawodnik, który reprezentował Hiszpanię i jest wychowankiem Barcy, rozgrywając w jej koszulce kilkadziesiąt spotkań odchodzi, – jak niby nigdy nic, do Borussi Dortmund za… 8 milionów euro. Do tej samej Borussi, która dziś za transfer Ousmane Dembele do Barcelony, żąda 130 mln euro.

Nie tacy piłkarze jak Marc Bartra kosztowali o wiele więcej pieniędzy. Czy ktoś sobie wyobraża by Real Madryt sprzedał swojego obrońcę, który co jakiś czas gra w pierwszym zespole za 8 milionów euro?!

Wpadki transferowe FC Barcelony oddawane za bezcen

Osoby odpowiedzialne za transfery FC Barcelony nierzadko podejmują bardzo dziwne decyzje, ściągając do zespołu zawodników powoli zmierzających do końca kariery za ogromne pieniądze. Arda Turan, Jeremy Mathieu czy ostatnio Paulinho. Abstrahując już od przydatności tych zawodników i wpisania się w oczekiwane przez taki klub umiejętności, Barca po 2-3 latach zostaje z zawodnikiem nieprzydatnym do zespołu, którego trzeba się pozbyć.

Pozbyć za bezcen, bo najpierw płaci się kilkadziesiąt milionów euro, jak choćby 40 mln € za transfer Paulinho, a potem okazuje się, że zawodnika już nikt nie chce i klub z Katalonii – co najwyżej – otrzyma za niego kilka milionów euro, a nierzadko odda za darmo, byle tylko pozbyć się go z listy płac.

Wpadki transferowe FC Barcelony: te transfery to porażka

A kogo to Duma Katalonii ściągała w ostatnich latach, że tak głośno stało się o jej fatalnej polityce transferowej? Lista piłkarzy, którzy trafiali na Camp Nou, kwota za ich transfery, nierzadko może szokować.

Przed sezonem 2012/13, FC Barcelona pozyskała z Arsenalu Londyn, Alexa Songa za 19 milionów euro. Kameruńczyk nigdy stylem nie dostosował się do DNA klubu z Katalonii, przez co resztę kontraktu spędził na wypożyczeniach.

Zanim rozpoczął się sezon 2014/15, Barca dokonała dziwnych transferów by wzmocnić swoją linię obrony. Do klubu trafił 30-letni Jeremy Mathieu, który nigdy nie słynął z wielkich umiejętności piłkarskich. Chociaż kibice Barcy prześmiewczo spoglądali na ten transfer, akurat ta wpadka transferowa nie była najgorsza, bo Francuz – jako tako poradził sobie na Camp Nou. Problem w tym, że Barca oddała go 3 lata później za bezcen do Sportingu Lizbona.

W tym samym okienku transferowym do klubu trafił Thomas Vermalen, mając na karku 28 wiosen, a kosztując przy tym 19 milionów euro. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Belg jest notorycznie kontuzjowany, o czym Barca na pewno mogła się przekonać obserwując jego karierę w Arsenalu.

Obrazu nędzy i rozpaczy w tym okienku transferowym dopełnił Douglas, kompletny no name z brazylijskiego Sao Paulo, którego pozyskanie kosztowało 4 miliony euro. Transferowi dziwiła się nawet brazylijska prasa, nie mogąca wyjść z podziwu dlaczego taki klub jak Barca, chce takiego zawodnika.

Rok później na rynku transferowym dla kibiców Barcelony nie działo się ciekawiej. Klub wydał 34 miliony euro na 28-letniego Ardę Turana, który mógł zachwycać w defensywnie nastawionym, atletycznym Atletico Madryt, ale do stylu gry Barcy po prostu nie pasował.

Dziwić mogła również decyzja o pozyskaniu Aleixa Vidala, który nie kosztował wiele (17 milionów euro), ale został pozyskany na pozycję prawego obrońcy, co do dziś udowadnia, że kompletnie mu nie leży.

Przed startem sezonu 2016/17 Barcelona postanowiła odświeżyć i odmłodzić swoją kadrę, ale tylko transfer Samuela Umtitiego wypalił. Resztę pieniędzy klub z Katalonii po prostu zmarnował.

23-letni Paco Alcacer, sprowadzony za 30 milionów euro, nie potrafi odnaleźć się w zespole, w którym na szpicy ataku króluje Luis Suarez. Andre Gomes, który trafił na Camp Nou mając 22 lata i kosztując 35 miliony euro przypomina piłkarza nie nadającego się do gry nawet w ligowym średniaku. Tak beznadziejnego pomocnika, przewartościowanego, przepłaconego w świecie futbolu trzeba by ze świecą szukać.

Wisienką na torcie smutku, dla kibiców Barcelony jest transfer 29-letniego Paulinho, za którego zapłacono 40 milionów euro, czyniąc zawodnika 6-tym najdroższym transferem
w historii klubu. Wprawdzie do oceny jego występów trzeba jeszcze chwilę poczekać, ale
w wątpliwość należy poddać zasadność (ekonomiczną, ale i sportową) tego transferu. Czy przypadkiem nie okaże się za rok lub dwa, iż piłkarz, który nie dał rady w Tottenhamie,
a wcześniej w ŁKS-ie nie zostanie – po raz kolejny – oddany za bezcen, bo Barca nie będzie widziała w nim żadnej nadziei?!

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here